Właściwa diagnoza
Psychozy wtórne w praktyce klinicznej – od zapaleń mózgu po powikłania głębokiej stymulacji (DBS)
mgr psych. Katarzyna Żyłowska
prof. dr hab. n. med. Łukasz Święcicki
- Ostre objawy wytwórcze a rozpoznanie schizofrenii – jak uniknąć pułapek diagnostycznych
- Przykłady psychoz wtórnych o charakterze organicznym lub jatrogennym
- Wnioski dla praktyki klinicznej
Współczesna psychiatria, mimo rozwoju technik neuroobrazowania oraz dostępu do precyzyjnych wskaźników biologicznych, wciąż boryka się z fundamentalnymi trudnościami diagnostycznymi. Jednym z najpoważniejszych wyzwań pozostaje zjawisko pochopnego rozpoznawania schizofrenii u pacjentów manifestujących ostre stany psychotyczne. Problem ten wynika w dużej mierze z pragmatycznego podejścia systemów klasyfikacyjnych, takich jak DSM lub ICD, które dążąc do rzetelności statystycznej, utożsamiły objawy pozytywne z samym sednem procesu schizofrenicznego. Owa kategoryzacja sprawia, że niezwykle szeroka grupa psychoz wtórnych, w tym o etiologii organicznej bądź jatrogennej, bywa mylnie utożsamiana ze schizofrenią pierwotną.
Pomyłki diagnostyczne na tym etapie niosą ze sobą poważne konsekwencje dla pacjenta. Orzeczenie schizofrenii nie tylko nakłada na niego ciężar stygmatyzacji społecznej, ale przede wszystkim wytycza sztywną, często dożywotnią drogę terapeutyczną opartą na lekach przeciwpsychotycznych. W przypadku psychoz o charakterze wtórnym standardowa neuroleptyzacja drastycznie opóźnia podjęcie niezbędnej interwencji przyczynowej. Co więcej, stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia, zwiększając ryzyko rozwoju złośliwego zespołu neuroleptycznego oraz utrwalenia nieodwracalnych szkód w sferze poznawczej.
Eugen Bleuler i dekonstrukcja mitu objawów pozytywnych
Praktyka psychiatryczna kładzie główny nacisk na objawy wytwórcze. Traktuje się je jako bezwzględny wymóg przy ustalaniu rozpoznania schizofrenii. Taka perspektywa oznacza wyraźne odcięcie się od pierwotnej i wielowymiarowej wizji tego schorzenia. Aktualnie obowiązujące schematy rozpoznawania czerpią bezpośrednio z dorobku naukowego Kurta Schneidera. W połowie ubiegłego stulecia badacz ten sformułował listę tzw. objawów pierwszorzędowych. Do grupy tej zaliczono m.in. słuchowe omamy komentujące, zjawisko echa myśli, a także odczucie ich nasyłania bądź odbierania. Propozycja Schneidera okazała się wysoce użyteczna w procesie ujednolicania prowadzonych badań klinicznych. Z punktu widzenia samej psychopatologii doprowadziła jednak do drastycznego zawężenia pojęcia schizofrenii. W efekcie zepchnięto na margines te mechanizmy, które pierwotny twórca omawianej koncepcji diagnostycznej uznawał za absolutną podstawę całego procesu chorobowego1,2.